Adrian

Zamiast w restauracji woli jeść w pijackiej melinie i namawia do tego innych. Jego największa zaleta to puszczanie bąków. Ma nogi jak patyki, zaciśnięte usta i odstający pępek. Wydawać by się mogło, że sprzedaje przez internet bilety autobusowe a tak naprawdę psuje notatniki. Dla draki udaje atak serca i głupio się uśmiecha. Dzieciak tak nazwany to zawsze polityk. Ma zazwyczaj za długie nogi. Po rozpoczęciu odlotu ptaków do ciepłych krajów pokazują się jemu przebarwienia na skórze. Swoje wywody przerywa niespodziewanym nagłym cmokaniem jak koń. Adrian, jeżeli okoliczności sprzyjają, pisze o karnistrach.