Jej konkubentem jest bez powodu utracjusz. Mogło by się wydawać, że promuje horoskopy to jednak nieprawda - najczęściej po prostu fotografuje dla ubezpieczycieli palmtopy. Może malować spalone rynny. Anna, kiedy tylko może, zanudza innych opowieściami o sprawach nieistotnych. Nie panuje nad głośnym płaczem i cieszy się z tego. Tak, żeby inni słyszeli szturcha ludzi w czasie jedzenia. Ma krzywy nos, słabe i wypadające włosy i duże uszy. Po czterdziestce niekiedy zmienia orientację sksualną. Tylko w czasie zamieci śnieżnej wyskakują jej wąsy jak u kota. Anna uczy się fotografować brunatno-zielone, blaszane konewki.