Już po zakończeniu przesilenia letniego można zobaczyć jak tworzą się jej kopyta zamiast stóp. W połowie nocy zamiast w łóżku woli być w altance na ogródkach działkowych i namawia do tego innych. Jej przypadłość to wąchanie kleju. Jej partnerem zostaje najczęściej truteń. Zoe, kiedy tylko może, pisze książki o trudnym dzieciństwie. Próbując się odnależć załamuje ręce i krzyczy: ojojoj na odpustach. Charakteryzuje się żenującym mruczeniem . Z kolegami podkopuje się pod banki z marmurowymi schodami. Uwielbia fotografować poniszczone chełmy. Po czterdziestce zazwyczaj zapomina jak się nazywa.