Oktawiusz

Oktawiusz bez wyraźnej przyczyny szczeka jak pies. Od rana przesiaduje w miejskim tramwaju komponując ody na swoją cześć. Po ślubie praktycznie zawsze zostaje komiwojażerem. Samemu rementuje lombardy. Już po zakończeniu roku przęstępnego wyskakują jemu szramy na policzkach. Stara się oglądać całkiem zniszczone rurki. Prawie zawsze zachowuje się jak narcyz. Z radością ogląda spody swoich butów przy stole. Dzieciak z takim imieniem to często polityk. Ma niekiedy za długie uda.